Comfort zone / Strefa komfortu


         Everyone knows this place. It is our home, our apartment, our work, everyday routine. It is also our coffee at 8 am, dates, glass of wine, our friends, our reality. One may call it ‘my reality’ or just simply comfort zone. It is “the place” that we feel comfortable, we know everything that surrounds us, we have set a certain routine. For me, for the past two years my comfort zone were my apartment, university, work, dinner with friends or family, the same road every day, coffee at my balcony. But one day I heard that all the beautiful and magical things that happen to people will take place outside of the comfort zone. And I got off my secure place.

       Actually, since that day I am trying to get out of my comfort zone each time I have opportunity to do so. Is it easy? Hell no! Although no one believes me, I am a kind of very shy person. Really, you can take it for granted! Every time I have to start a conversation with a strange person, I am a bit terrified. I was aware of that problem so I decided to apply for a job in local TV. And I did it three years ago. At the beginning it was a hard experience, but now I see what a big impact it had on my personality. It helped me a lot when it comes to dealing with my shy nature.

       I was writing about my driving once here on my blog. When I was making my driving license I was doing it in Siedlce, so I was not driving to Warsaw with my instructor. My first trips to Warsaw were terrible experience for me. I could not find myself there and each time I had to do something in our capitol, my head ached a lot. But I said to myself that I have to drive as often as possible and now I do not consider it as a problem. However, still I do not like it due to the fact that there is also a problem with finding a parking place there. Two weeks ago, I was driving around 800 km to the mountains and believe me or not, I was extremely proud of myself!

        A lot of my friends and people from my family ask me if I am not afraid of leaving to the United States. Well, of course I am. Who would be not? I am changing my life completely, so it is a natural concern. But I think it is a good kind of fear because it motivates me and gives me power! Everything that is connected with moving to USA was naturally related with getting out of my comfort zone. I still have about more than one month till my flight to USA, but a lot of things that I had to take care of before leaving was very much connected with getting out of my comfort zone. Sometimes it is just hard, but is it worth it!

 


        Każdy zna to miejsce. To nasz dom, mieszkanie, miejsce pracy, codzienna rutyna, ale także poranna kawa, randki, kieliszek wina, nasi znajomi, nasza rzeczywistość. Ktoś może t nazwać swoją rzeczywistością albo po prostu strefą komfortu. To „miejsce”, w którym czujemy się komfortowo, znamy wszystko to, co nas otacza i ustaliliśmy konkretną rutynę. Dla mnie przez ostatnie dwa lata na strefę komfortu składały się moje mieszkanie, uniwersytet, praca, kolacja ze znajomymi bądź rodziną, ta sama droga każdego dnia czy też kawa na balkonie. Jednak pewnego dnia usłyszałam, że wszystkie piękne i niezwykłe rzeczy zdarzają się ludziom poza strefą ich komfortu. I wtedy z mojej „komfortowej strefy” wyszłam.  

         Prawdę mówiąc, to od tamtego dnia staram się uciekać ze swojej strefy komfortu, kiedy tylko nadarzy się ku temu okazja. Czy jest to takie proste? Piekielnie trudne. Mimo tego, że nikt mi w to nie wierzy, to jestem niezwykle nieśmiałą osobą. Naprawdę możecie m w to uwierzyć! Za każdym razem kiedy muszę rozpocząć rozmowę z kimś kogo nie znam, jestem nieco przerażona. Zawsze byłam świadoma tej mojej nieśmiałości, dlatego też aplikowałam do lokalnej telewizji trzy lata temu. Początki bywają trudne i tak też był w moim przypadku. Z czasem jednak widzę duży wpływ tamtej pracy na moją osobowość. Ta praca pomogła mi bardzo w przezwyciężeniu mojej nieśmiałej natury.

    Kiedyś pisałam już o problem jaki miałam z jazdą samochodem. Kiedy przygotowywałam się do egzaminu, egzamin na prawo jazdy zdawałam w Siedlcach, więc nie miałam możliwości, aby jeździć z mim instruktorem po Warszawie. W związku z tym moje samodzielne przejażdżki do Warszawy były dla mnie istnym koszmarem. Zupełnie nie mogłam się odnaleźć i za każdym razem kiedy musiałam do Warszawy pojechać, potwornie bolała mnie głowa. W końcu jednak powiedziałam sobie, że muszę się „przełamać” i korzystałam z każdej okazji, aby prowadzić. Teraz nie mam żadnego problemu z tym, żeby do stolicy pojechać, chociaż zawsze denerwuję się z powodu braku miejsc parkingowych. Dwa tygodnie temu prowadziłam około 800 km (w dwie strony), kiedy jechałam z przyjaciółkami w góry. I wierzcie mi lub nie, byłam z siebie niezwykle dumna!

      Wielu znajomych czy osób z rodziny dopytuje mnie czy nie boję się przeprowadzić do Stanów. No cóż. Oczywiście, że się boję. Kto by się nie bał? Kiedy w grę wchodzi całkowita zmiana dotychczasowego życia, strach jest naturalnym uczuciem. Wydaje mi się jednak, że jest to taki pozytywny strach, który mnie akurat motywuje i daje dużo siły. Wszystko co związane z moim wyjazdem, nieodłącznie jest związane również w byciem poza moją strefą komfortu. I mimo iż do wylotu zostało mi jeszcze około ponad miesiąc czasu, niejednokrotnie musiałam zrobić duży krok poza moje wygodne życie. Bywa ciężko, ale warto!


 

14233309073_2012205381


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s