Bad day? Students to the rescue! / Zły dzień? Uczniowie na ratunek!


        Monday. It is raining. It is 7 am and I am sleeping sweet in my lovely bed at my parents house. I hear that my brother does not want to go to school. Well, that kind of behaviour is actually typical for him. I feel so comfortable in this bed. My dog is sleeping next to. It is cold outside. It is raining outside. It is bad outside. But I am in my room, exactly in my beloved bed!

        And suddenly I hear my alarm. I realise that I am an adult and I have to go to work! Well, it is not so great right now. I am this kind of person who does not like rain. I hate gloomy weather and I am not able to function when it is cold outside. I love sun, I love happiness and joy!

           I hear my mother is shouting that I have to get up and get back to my apartment and GO TO WORK! ‘You are not a student anymore, honey! You are a teacher, so get up and behave like a teacher!’. I listened her because I hate arguing with my Mom.

         Through the whole day I was feeling like a ruin. Literally! I felt that everything was against me. The weather, my car, my large suitcase, my lesson plan, my day! I felt terrible. I did not want to go to school. I even thought about cancelling my lessons, but then I realised that I am a teacher and I cannot do that kind of childish things.

          I went to work. First ten minutes after entering my school, I still wanted to get back to my mother’s house! I was behaving worse than my brother that day in the morning. I thought that maybe coffee will be somehow helpful. I did a great coffee, as always and drunk it. Well, it helped a bit.

        I was doing regular things in my school and still I was a bit blurred because of the weather and the rain. As I said before, I do really hate rain. I am not able to love it. No way!

        When I started to prepare my lesson and thing that I needed for that lesson I felt that something is getting better. I felt like after jogging. And jogging is the love of my life. So that was really not so bad, so to speak.

        But what changed the worst day of my life in one of the best? The answer is banal but it is really honest. MY PUPILS!

        When  I saw those little faces coming into the school, I felt like a newborn! I felt like suddenly I have a lot of energy. Even too much of this energy! I felt like one of them, like a child. We went to the classroom and started the lesson. And then I was feeling great! Great is not enough to express my state of mind. Literally.

        My pupils saved my day, they changed it into something totally different. I forgot about the rain and the gloomy weather. I was there for them.

        They gave me such fantastic energy. Those little smiling faces are my personal fuel. I love them as my own children or as my own siblings. I am their friend, aunt, sister, mommy. It is amazing feeling. To be honest, it is not so simple to describe it. But I believe and I do really hope that all teachers  in the world know what I am writing about.

        This Monday I realised that I cannot imagine myself in different place. That would be ridiculous for me. Without my pupils, no way! They are half of my life. I am giving them my heart each day. I am always waiting for them before my classes, I am standing in front of the window and looking forward to see them.

        This Monday was terrible at the beginning but my students were the rainbow. My personal rainbow and they made my day!


         Poniedziałek. Pada. Jest siódma rana, a ja słodko sobie śpię w moim ukochanym łóżku w domu moich rodziców. Słyszę, że mój brat nie chce iść do szkoły, co zresztą jest dla niego raczej normalne. Czuję się tak dobrze w tym łóżku. Mój piesek śpi obok mnie. Na zewnątrz jest zimno. Na zewnątrz pada deszcz. Na zewnątrz jest paskudnie. Ja jestem jednak w moim pokoju, w łóżku, które tak kocham.

        I nagle słyszę budzik. Uświadamiam sobie, że jestem dorosła i muszę iść do pracy! Cóż, już nie jest tak pięknie. Jestem z tych osób, które nienawidzą deszczu. Nie znoszę też ponurej pogody i czuję wtedy, że nie jestem w stanie funkcjonować. Kocham słońce i radość!

        Słyszę jak moja mama krzyczy, że muszę wstać, wrócić do swojego mieszkania i iść do pracy! ‘ Już nie jesteś uczniem, kochanie. Jesteś nauczycielem, więc wstawaj i zachowuję się jak na nauczyciela przystało’. Słucham się jej, bo nie znoszę naszych kłótni.

        Przez cały dzień czułam się jak wrak. Dosłownie! Jakby wszystko działało na moją niekorzyść. Pogoda, samochód, moja ogromna walizka, plan zajęć, cały mój dzień! Czułam się potwornie. Nie chciałam wcale iść do szkoły. Myślałam nawet o tym, żeby odwołać zajęcia, ale uświadomiłam sobie, że przecież jestem nauczycielem i nie wolno mi się zachowywać tak dziecinnie.

         Poszłam do pracy. Po pierwszych dziesięciu minutach po wejściu do szkoły, wciąż chciałam wrócić do domu, do Mamusi. Zachowywałam się gorzej niż mój młodszy brat rano. Pomyślałam, że może kawa trochę pomoże. I zrobiłam sobie świetną kawę, jak zawsze zresztą. Wypiłam. Pomogło chociaż trochę.

       Robiłam zwyczajne rzeczy, które wykonuję w szkole, ale wciąż czułam się przyćmiona z powodu pogody i deszczu. Jak już wspomniałam, nienawidzę deszczu. Nie potrafię go pokochać, po prostu nie!

        Kiedy zaczęłam przygotowywać swoje zajęcia i wszystkie rzeczy do nich potrzebne, powoli zaczynałam czuć się odrobinę lepiej. Poczułam się jak po bieganiu, a bieganie jest miłością mojego życia. Nie było więc tak źle!

        Ale co tak naprawdę zamieniło jeden z najgorszych dni w moim życiu w jeden z najlepszych? MOI UCZNIOWIE! 

        Kiedy zobaczyłam te małe pyszczki wchodzące do szkoły, poczułam się jak nowo narodzona. Nagle miałam mnóstwo energii, w sumie to aż za dużo. Czułam się jak dziecko, jak jedna z nich. Poszliśmy do klasy i rozpoczęłam zajęcia. I wtedy dopiero odżyłam! Czułam się świetnie, chociaż to słowo nie wyraża w pełni mojego stanu. Naprawdę.

           Moi uczniowie ocalali mój dzień i zamienili go totalnie. Zapomniałam o deszczu i tej paskudnej pogodzie. Byłam tam przecież dla nich!

        Dostałam od nich tyle pozytywnej energii. Te małe uśmiechnięte pyszczki są moim osobistym paliwem. Kocham te dzieciaki jak swoje własne. Jestem dla nich jak przyjaciel, ciocia, siostra, mama. To jest cudowne uczucie i prawdę mówiąc ciężko to opisać. Ale naprawdę wierzę w to, że każdy nauczyciel rozumie ten stan, który opisuję.

        W ten poniedziałek uświadomiłam sobie, że nie wyobrażam sobie siebie w innym miejscu. Bez moich uczniów? Nie ma mowy! Oni są połową mojego życia. Każdego dnia oddaje im moje serce. Zawsze czekam na nich przed zajęciami, stojąc przed oknem i nie mogąc doczekać się, żeby już ich zobaczyć. 

        Ten poniedziałek był dla mnie okropny na początku, ale moi uczniowie stali się moją tęczą. Moją osobistą tęczą i uratowali mój dzień! 



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s