My teacher – my friend / Mój nauczyciel – Mój przyjaciel

         


          I remember my first thoughts connected with my work. I wanted to be the best teacher in the world. I wanted each child in the world to learn only with me. But after a while I realised what is the most significant part of my work. It is not important to be the best teacher for every child on the Earth, it is essential to be the best teacher for your students! You have to become their friend. And trust me, it is more than possible!

            First lessons were extremely hard for me and my students. I needed some time to teach myself how to organise my lesson, how to deal with a discipline and to get to know my students – as a group but also as individuals. I am a totally different teacher on Mondays when I have lessons with 3-4 years old children and on Wednesdays when I have primary school children who are able to read and write effectively. ( I will tell your more about my two faces in the next post 🙂 ).

            I still remember when children were holding tight their mother’s hands and they treated me as a stranger. I was always trying to make them feel as much comfortable as possible. Sometimes I was making totally stupid hairstyle or I was wearing colourful shirts and strange hats or ears on my head that I have made from paper. The distance between me and my pupils was disappearing.

            I will never forget when I was teaching the word “hide”. I took a blanket and hide under it. One of my students – she is 2, 5 years old – started to shout “Where is aunt Ola? Where is she? I cannot see her, mummy!” My heart was smiling. Literally. I felt that I am not only a teacher who they see once a week and they forget about the moment when they leave the school. I understood that I am their aunt, their friend.

            After the lesson, some of my students are still sitting on their places and they are waiting to hug me or to tell me the story of their day. It is so important for them to share their experiences with me. I have this impression that sometimes I know even more than their parents. They are telling ma about their friends, “crushes”, exams, family, pets, grades, other teachers.

            How do I feel with that? Well, responsible and happy. Responsible because I always want to help them somehow. For instance, one of my little girls told me that she had an argument with her friend and she hated that day and it was the worst day in her life. Normally, she is the most talkative student in the whole group, she is always smiling and laughing loudly and I do really admire that, so I was pretty sad when I saw her with this little grimace on her face. Then I told her about my own argument with my best friend and that we finally said sorry to each other and we are still friends after almost 10 years. And you know what? I saved her day!

             I am always at least two hour earlier than my pupils because I want to have time to talk with them just for a while. To give them the chance to share their happiness, problems, doubts with me. They became my friends and I became their friend.

            There is one boy in my school. He never wanted to participate in any additional classes. When he came for the first time for a demo lesson he did not want to come in to the classroom. But when he saw my lesson he finally decided to play with me and other pupils. Now, he is always at least 15 minutes earlier than other children from his group because he says that he loves my classes and even when he will be an adult, I will be his teacher. He even gave me hand-made pictures which I am keeping in my notebook.

             The moment when I realised that I am not only a teacher but also and all above a friend had changed my life. Can you imagine how many new friends I have right now? Of course, someone may say that these are not real friends, because I cannot go with them to the cinema or fly to Spain. Not true. I can do that but it is not the most important part of this relation. The most important thing is that my students trust me and I believe in them.


           Wciąż pamiętam moje pierwsze pomysły związane z moją pracą. Pragnęłam być najlepszą nauczycielką na całym świecie. Chciałam, aby każde dziecko chciało uczyć się właśnie ze mną. Po jakimś czasie, uświadomiłam sobie jednak co jest najważniejszą częścią mojej pracy. To czy jesteś najlepszym nauczycielem pod słońcem nie ma wcale znaczenia, liczy się, żeby być najlepszy nauczycielem dla swoich uczniów. Trzeba się z nimi zaprzyjaźnić. I to naprawdę jest możliwe!

     Moje pierwsze zajęcia były niezwykle ciężkie dla mnie i moich uczniów. Potrzebowałam dać sobie trochę czasu na nauczenie samej siebie w jaki sposób organizować lekcje, jak radzić sobie z dyscypliną w czasie moich zajęć oraz na poznanie moich uczniów – jako grupę, ale również każdego z osobna. Ze mną jest tak, że jestem zupełnie inną nauczycielką w poniedziałki – kiedy mam grupę 3-4 latków, a inną w środy, kiedy na zajęcia przychodzą dzieciaki z podstawówki, które efektywnie czytają i piszą. (O moich dwóch twarzach opowiem Wam więcej w kolejnym poście 🙂 ).

             Pamiętam jakby to było wczoraj, dzieciaki trzymające się mocno ręki swojej mamy i traktujące mnie jak obcą osobę. Starałam się ze wszystkich sił, żeby czuły się możliwie jak najlepiej na moich zajęciach. Czasem robiłam sobie zwariowaną fryzurę na głowie, czasami zakładałam na siebie kolorowe koszulki, a na głowie nosiłam wymyślne kapelusze czy uszy, które sama zrobiłam z papieru. Dystans pomiędzy mną a uczniami stopniowo zanikał.

        Nigdy nie zapomnę, kiedy uczyłam słówka „chować się”. Schowałam się pod kocykiem, a moja 2,5 letnia uczennica zaczęła krzyczeć: „Gdzie jest ciocia Ola? Gdzie ona jest? Nie widzę jej, mamusiu!” Moje serce wręcz się uśmiechało. Dosłownie, malował się na nim uśmiech. Poczułam, że nie jestem dla moich uczniów tylko nauczycielem, którego widzą raz tygodniu i zapominają o mnie zaraz po wyjściu ze szkoły. Uświadomiłam sobie, że jestem dla nich ciocią i przyjacielem.

            Po zajęciach, niektórzy uczniowie wciąż siedzą na swoich miejscach i czekają, żeby przytulić się do mnie albo opowiedzieć mi o przebiegu ich dnia. Dla nich to dzielenie się doświadczeniami jest bardzo ważne. Czasami odnoszę nawet takie wrażenie, że wiem o nich więcej niż sami rodzice. Opowiadają mi o swoich przyjaciołach, „miłościach”, egzaminach, rodzinie, zwierzętach, ocenach czy innych nauczycielach.

         Jak ja się czuję z tym wszystkim? No cóż, czuję się odpowiedzialna i szczęśliwa. Odpowiedzialna, ponieważ zawsze chcę im w jakiś sposób pomóc. Na przykład, raz moja uczennica powiedziała mi, że pokłóciła się ze swoją przyjaciółką, a tamten dzień jest najgorszym w jej życiu i szczerze go nienawidzi. Zazwyczaj jest ona najbardziej gadatliwą osobą z grupy, uśmiecha się i śmieje głośno, a ja naprawdę to w niej lubię. Było mi więc bardzo przykro, kiedy widziałam ten grymasik na jej twarzy. Wtedy opowiedziałam jej o kłótni z moją najlepsza przyjaciółką, o tym jak w końcu się pogodziłyśmy i nasza przyjaźń trwa już ponad 10 lat. I wiecie co? Uratowałam jej dzień!

            Zawsze przychodzę do szkoły przynajmniej dwie godziny wcześniej, bo chcę mieć czas na rozmowę ze swoimi uczniami, dać im szansę na podzielenie się ich szczęściem, smutkiem czy wątpliwościami. Oni stali się moimi przyjaciółmi, a ja ich przyjaciółką.

            Jest taki jeden chłopiec w mojej szkole, który nigdy wcześniej nie chciał chodzić na żadne dodatkowe zajęcia. Kiedy pierwszy raz przyszedł na zajęcia pokazowe, w ogóle nie chciał wejść do klasy. Po obejrzeniu zajęć, zdecydował się jednak na zabawę ze mną i innymi uczniami. Teraz, zawsze przychodzi przynajmniej 15 minut wcześniej niż inne dzieciaki z grupy. Powtarza mi, że uwielbia moje zajęcia i nawet kiedy dorośnie będzie się uczył języka angielskiego tylko u mnie. Podarował mi nawet namalowane przez siebie obrazki, które cały czas noszę w moim notesie.

          Moment, w którym uświadomiłam sobie, że nie jestem tylko nauczycielem, ale także, a być może przede wszystkim – przyjacielem dla moich uczniów, zmienił całkowicie moje życie. Możecie sobie wyobrazić ilu nowych przyjaciół teraz mam? No pewnie, ktoś może powiedzieć, że co to za przyjaźń skoro nie mogę wybrać się z nimi do kina czy polecieć do Hiszpanii. Nie mogę się jednak z tym zgodzić. Oczywiście, że mogę zabrać swoich uczniów do kina czy zorganizować wycieczkę do Hiszpanii. Jednak to nie jest najbardziej znaczącym elementem tej relacji. Najważniejsze jest to, że moi uczniowie mi ufają, a ja w nich wierzę.


                            12507513_941427449245953_5473961165136804852_n

                              Flowers from my student / Kwiaty od mojej uczennicy


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s